A mury runą.

Historia budowy murów służących ochronie przed migracjami jest długa i obfituje w przykłady nieskuteczności ich zastosowań. Budowa muru, w krótkiej perspektywie czasu dająca pozorne poczucie bezpieczeństwa, w długiej stanowi oznakę nadchodzącej zmiany.
Imponujące rzymskie wały Hadriana i Antoniana nie spełniły swego zadania w dziedzinie kontroli migracji na teren Imperium ani nie powstrzymały osiedlania się plemion brytyjskich.
Mur Aureliana chronił spokojny sen Rzymian przez zaledwie 130 lat do czasu, kiedy to padł pod naporem żądnych zwycięstw Wizygotów.
Mur, płot czy drut kolczasty – nawet świetnie chroniony i skonstruowany w bardzo wymyślny sposób, nie jest w stanie zmienić biegu wielkich wydarzeń historycznych inaczej niż przenosząc konflikt na brutalniejszy, a co za tym idzie bardziej bolesny poziom.
Jest to fakt, którego nie dostrzega odczuwająca na plecach oddech swoich przyszłych mieszkańców starzejąca się, leniwa i chciwa Europa. Jednocześnie wybierając Trumpa, stojąca w obliczu demograficznej latynoskiej rekonkwisty uprzywilejowana mniejszość białych amerykańskich chrześcijan oddała głos za postawieniem płotu na granicy z Meksykiem.
Polityka strachu, nietolerancja oraz budowa murów (także tych mentalnych) przynoszą współczesnym populistom wyborcze zwycięstwa. W rzeczywistości jednak wyznaczają punkt odniesienia, który pozwala nam ocenić miejsce, w którym po latach dominacji znalazła się cywilizacja Zachodu.
Jedynie te wartości, które nie będą stały na drodze globalnych przemian, mają szansę przetrwać w nadchodzącej epoce. Zaadaptowane do nowych realiów, mogą tworzyć podwaliny filozofii przyszłych pokoleń oraz dają nadzieję na łagodne średniowiecze.
Aby tak się stało, zamiast budowy barier należy przebudować znane nam struktury państwowe i społeczne, przygotować je na przyjęcie przyszłych gospodarzy Europy. Spuścizną, którą po sobie zostawimy, niech będą wielkie ideały Wolności, Równości i Braterstwa. A mury? „Mury runą… i pogrzebią stary świat”.

(Trafia do kontenera Aktywizm niepoprawny)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *