Przywódcy z lenistwa

Cechą wspólną wszystkich totalitaryzmów jest to, że u ich podnóża leży usprawiedliwione odpowiednią ideą lenistwo.
Idee przyswajalne dla ludzi leniwych muszą się opierać na obietnicy szczęśliwego i lżejszego życia, nie być zbyt skomplikowane ani wymagające. Szczególnie skuteczny jest przekaz dodatkowo podszyty strachem oraz poczuciem krzywdy. W ten sposób rozchwiany pomiędzy dwoma skrajnymi stanami emocjonalnymi umysł traci zdolność trzeźwej oceny i łatwo popada w fanatyzm. Jako że dobra są ograniczone, jeszcze nie znalazł się populista, który by obiecywał dobrobyt wszystkim ludziom bez wyjątku. W tej konstrukcji nawet najgłupszy i rozleniwiony element lepszej większości (rozumianej jako 50% plus jeden głos) ma prawo czuć się bardziej wartościowym od dowolnie zdefiniowanego “gorszego sortu”.
W przyrodzie słabe organizmy są podatne na choroby przyspieszające zakończenie ich cyklu życia, w analogiczny sposób kończą się cywilizacje.
W drugiej połowie XX stulecia społeczeństwa zachodnie osiągnęły średni poziom zamożności nieznany dotąd historii ludzkości. W cieniu tego sukcesu wyrastał gniew poszkodowanej większości, która wykorzystując na własną korzyść mechanizmy zmieniające świat w globalną wioskę, szybko zaczęła odzyskiwać podmiotowość. Nie jest przypadkiem, że koniec hegemonii Zachodu zbiega się w czasie z falą populistycznych liderów przejmujących stery w dostatniejszych państwach świata. To jest gniew pokoleń wychowanych w przekonaniu, że to, co posiadali ich rodzice stanowi absolutne minimum. Współczesny populizm jest głosem ludzi rozgoryczonych faktem, że podłoga okazała się sufitem, a wykreowany w mediach raj dalece odbiega od realiów, o których przypominają im przybywający z dalekich stron uchodźcy.
Polityczne ekstremizmy są złudzeniem, które nadal pozwala tkwić obywatelom Zachodu we śnie o własnej wielkości. Nowe, radykalne ruchy polityczne nie zachęcają swoich zwolenników, aby dostosowywali się do zmieniającego świata, zabrali się za pracę, inwestowali w naukę i żądali mniej.
Przedostatnim aktem starożytnego Rzymu było uzależnienie gospodarki od niewolnictwa. Nic nie wskazuje, aby młodzi Europejczycy z własnej woli obsadzili miejsca pracy oferowane imigrantom. Jednocześnie fundusze na naukę od lat przegrywają z finansowaniem kiełbasy wyborczej. Tymczasem bogactwo państw bierze się z pracy ich obywateli, a rozwój nauki determinuje los przyszłych pokoleń.
Jeszcze nie wiadomo jak będą wyglądały zgliszcza, które w przyszłości pozostawią po sobie tracący władzę populiści, ale raczej będą to zgliszcza….

(trafia do folderu Notatki filozoficzne)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *